Gruszka, która wygląda jak jabłko. Nashi coraz częściej pojawia się w polskich ogrodach

Obraz do artykułu: Gruszka, która wygląda jak jabłko. Nashi coraz częściej pojawia się w polskich ogrodach

Z daleka można pomylić ją z jabłkiem. Dopiero pierwszy kęs zdradza, że mamy do czynienia z gruszką - niezwykle soczystą, chrupiącą i wyraźnie inną od dobrze znanej Konferencji czy Faworytki. Grusze azjatyckie Nashi coraz śmielej wchodzą do polskich ogrodów, ale przed zakupem sadzonki warto wiedzieć, że ich uprawa ma kilka własnych zasad.

Nashi nie jest po prostu kolejną odmianą gruszy

Największą różnicę widać i czuć w samym owocu. Gruszki Nashi są zazwyczaj niemal okrągłe, a ich miąższ pozostaje jędrny i chrupiący także po osiągnięciu dojrzałości. Nie uzyskują charakterystycznej, miękkiej i maślanej konsystencji typowej dla wielu europejskich gruszek. Szczegółowe informacje o gruszach azjatyckich Nashi, poszczególnych odmianach i ich wymaganiach można znaleźć na trsk.pl - serwisie publikującym najnowsze wiadomości sadownicze i tworzącym bazę wiedzy dla sadowników amatorów oraz doświadczonych producentów.

Różnica pojawia się również przy zbiorach. Wiele tradycyjnych gruszek zrywa się wcześniej i pozostawia do osiągnięcia odpowiedniej miękkości. Nashi najczęściej nabiera pełni smaku jeszcze na drzewie i właśnie wtedy powinna trafiać do koszyka.

To interesująca cecha dla osób, które lubią owoce świeże i mocno soczyste. Jednocześnie Nashi dobrze znosi przechowywanie - w odpowiednio chłodnych warunkach niektóre odmiany mogą zachować dobrą jakość przez 2-4 miesiące.

Hosui, Kosui czy Chojuro - wybór ma znaczenie

Pod wspólną nazwą Nashi kryje się wiele odmian, które różnią się smakiem, wyglądem owoców i wymaganiami.

Hosui daje duże, złocistobrązowe i słodkie owoce z delikatną kwasowością. Kosui ceniona jest za mocną słodycz i wcześniejsze dojrzewanie, natomiast Chojuro wyróżnia się brązową skórką oraz bardziej zdecydowanym, lekko karmelowym smakiem. Spotkać można również odmiany Shinseiki, Nijisseiki czy Ya Li.

Drzewa potrafią szybko odwdzięczyć się za właściwy wybór stanowiska. Pierwsze owoce mogą pojawić się już w drugim lub trzecim roku po posadzeniu. Nashi najlepiej czuje się w miejscu słonecznym, ciepłym i osłoniętym od silnego wiatru. Potrzebuje też przepuszczalnej, żyznej gleby oraz odpowiedniej ilości wody.

Co ciekawe, problemem może stać się… zbyt obfite owocowanie. Nadmiar zawiązków oznacza mniejsze owoce i większe obciążenie gałęzi, dlatego w niektórych przypadkach konieczne jest ich przerzedzanie.

Jedno drzewko może nie wystarczyć

To szczegół, który warto sprawdzić jeszcze przed wizytą w szkółce. Większość odmian Nashi nie jest całkowicie samopylna, dlatego obecność odpowiedniego zapylacza może zdecydowanie poprawić owocowanie.

Nie zawsze musi nim być druga identyczna grusza azjatycka. W zależności od odmiany rolę zapylacza mogą spełniać również niektóre dobrze znane grusze europejskie, między innymi Konferencja, Faworytka czy Komisówka. Najważniejsze jest jednak, aby drzewa kwitły w zbliżonym czasie.

Nashi nie jest więc egzotyczną ciekawostką, którą w polskim klimacie można jedynie podziwiać. Odpowiednio dobrane odmiany mogą dobrze radzić sobie w naszych warunkach i regularnie owocować. Trzeba jednak uwzględnić możliwość uszkodzenia kwiatów przez późne przymrozki, a młodym drzewom w chłodniejszych częściach kraju zapewnić bardziej osłonięte stanowisko.

Dla właściciela ogrodu najciekawsze pytanie nie brzmi zatem, czy Nashi może rosnąć w Polsce. Ważniejsze jest którą odmianę wybrać, z czym ją posadzić i jak poprowadzić drzewo, aby po kilku sezonach zamiast efektownej ciekawostki rzeczywiście mieć kosze chrupiących owoców.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji