Na Górze Cieślar znów spotkały się rody. Tradycja nie słabnie

Na Górze Cieślar znów spotkały się rody. Tradycja nie słabnie

FOT. UM Wisła

Na Górze Cieślar zebrał się tego dnia tłum, który bardziej przypominał rodzinny powrót niż zwykłą imprezę plenerową. Ponad 350 osób przyjechało tu z Wisły, Śląska Cieszyńskiego i czeskiej strony granicy, a w powietrzu mieszały się rozmowy, śmiech i dźwięk trombity. XV Spotkanie Cieślarów miało swój rytm: bez pośpiechu, za to z mocnym poczuciem, że nazwisko może być mostem łączącym pokolenia.

  • Hejnał z trombity otworzył rodzinne spotkanie
  • Kołoczyki, pieczątki i śpiew zamiast sztywnej akademii
  • Najmłodsi i najstarsi domknęli rodzinny krąg

Hejnał z trombity otworzył rodzinne spotkanie

Wydarzenie rozpoczęło się 31 maja 2026 roku od hejnału zagranego na trombicie przez Krzysztofa Wisełkę z Wisły Łabajowa. Honorowy patronat nad spotkaniem objął burmistrz Wisły Tomasz Bujok, a wśród obecnych byli także radni Barbara Kędzior i Stanisław Cieślar. Na szlaku pojawili się turyści, rowerzyści i biegacze górscy, którzy po drodze wchodzili w wir zjazdowego święta niemal bez zapowiedzi. Obok rodzin Cieślarów, Wisełków, Pilchów, Kędziorów, Bujoków i Czyżów przewinęli się goście z Bielska-Białej , Cieszyna, Ustronia, Katowic , Gliwic, Brennej, Szczyrku, a także z Wrocławia, Krakowa i Łodzi.

Organizatorzy zadbali o to, by spotkanie nie było jedynie formalnym zjazdem. Przybyli też członkowie Koła PTT z Bielska-Białej, koła „Twardziele” z Cieszyna, Młodzieży Starszej z Ustronia, Wiślańskich Cyklistów i Klubu Przewodników Wiślańskich PTTK. To ważny sygnał dla całej Wisły – takie wydarzenia przyciągają nie tylko osoby noszące to samo nazwisko, ale również ludzi związanych z beskidzką tradycją, ruchem turystycznym i pamięcią o miejscu.

Kołoczyki, pieczątki i śpiew zamiast sztywnej akademii

Na stole tradycji pojawiło się wszystko to, co w Beskidach znika z talerzy w okamgnieniu. Były kołoczyki i żebroczka z „Cieślarówki” na Małym Stożku, placki z blachy od Andrzeja Cieślara z Breńskiej Malinki, kiełbaski i oscypki od Pilchów z Wyrchgronia, a także czeskie piwo od Henryka Cieślara. W biurze imprezy można było się zarejestrować, spróbować bunca od Józefa Kondeli, przybić pamiątkowe pieczątki i kupić koszulki z serduszkiem – drobiazgi, które dla uczestników takich zjazdów często znaczą więcej niż oficjalne dekoracje.

Muzyczną oprawę zapewniła kapela Czerchla z Nydka, która rozpoczęła koncert od wiślańskiego hymnu „Szumi jawor szumi”. W programie znalazł się też konkurs wiedzy o Wiśle na wesoło oraz konkurs rysunkowy dla dzieci poświęcony rodzinie. Nagrody trafiły do Dominiki, Michasi, Szymona i Leonarda, a drobne upominki ufundowało Towarzystwo Miłośników Wisły oraz Wydział Promocji Urzędu Miejskiego w Wiśle. Dzięki temu zjazd nie zamknął się w kręgu wspomnień starszych pokoleń – dostały w nim miejsce także dzieci, które dopiero uczą się, czym jest rodzinne dziedzictwo.

Najmłodsi i najstarsi domknęli rodzinny krąg

Nad przebiegiem spotkania czuwali druhowie z OSP Wisła Jawornik pod wodzą Stanisława Cieślara oraz ratownicy z Sekcji Cieszyn Beskidzkiej Grupy GOPR. Strażacy przygotowali również krótkie szkolenia z pierwszej pomocy i zabawy zręcznościowe z wodą dla dzieci, więc obok świętowania była też praktyczna nauka, przydatna w górach i na szlaku. To właśnie takie połączenie zabawy i bezpieczeństwa sprawia, że rodzinny zjazd nie wygląda jak jednorazowy piknik, ale jak dobrze zorganizowane, dojrzałe wydarzenie.

Najstarszym uczestnikiem był Jerzy Cieślar z Chorzowa. Najmłodsi to trzy miesięczna dziewczynka niesiona na rękach ojca oraz 10-miesięczna Dominika Cieślar z Bucznika. Taki obraz mówi o tym spotkaniu więcej niż niejedna oficjalna relacja: tradycja w Wiśle nie kończy się na wspomnieniu o przodkach, tylko trwa tam, gdzie obok seniorów stoją niemowlęta. Organizatorzy już zaprosili na kolejne spotkanie w ostatnią niedzielę maja albo w pierwszą niedzielę czerwca. I wszystko wskazuje na to, że to wydarzenie nadal będzie jednym z tych, które najpewniej trzymają w ryzach wiślański kalendarz i rodzinne pamięci po obu stronach granicy.

na podstawie: Urząd Miejski w Wiśle.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM Wisła). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.