Do 10 lat więzienia grozi mieszkańcowi Hawierzowa za włamania i kradzieże na terenie Cieszyna. 30-letni obywatel Czech został przyłapany na gorącym uczynku, gdy wynosił z budynku skradzione łupy. Zauważył go mieszkaniec Bielska-Białej, który poinformował policjantów i sam pobiegł za złodziejem. Dzięki jego informacjom rabuś szybko został namierzony i zatrzymany. Na wniosek śledczych i prokuratora sąd tymczasowo aresztował mężczyznę na 3 miesiące.

Do zdarzenia doszło w miniony piątek po północy. Mieszkaniec Bielska-Białej na jednej z ulic w centrum Cieszyna zauważył mężczyznę, który trzymając w rękach duże worki, wychodził z bramy kamienicy. Na jego widok mężczyzna zaczął uciekać. Bielszczanin od razu pobiegł za nim i w międzyczasie powiadomił policjantó. Dzięki informacjom zgłaszającego policjanci szybko namierzyli podejrzanie zachowującego się mężczyznę. Jak się później okazało, był to 30-letni obywatel Czech, który wcześniej włamał się do pomieszczeń jednej z firm w centrum miasta. W trakcie ucieczki złodziej porzucił skradzione przedmioty o łącznej wartości ponad 23 tysięcy złotych. Złodziej ukradł z firmy m.in. telefony, laptopy oraz różnego rodzaju sprzęt elektroniczny, biurowy i przemysłowy. Jak się później okazało, nie było to jego jedyne przestępstwo, którego dopuścił się tego wieczoru. 30-latek usiłował włamać się do pomieszczeń sąsiedniej firmy w tym samym budynku, lecz nie potrafił sforsować zamków. Wcześniej, jeszcze w ciągu dnia, na innej ulicy w centrum miasta, wszedł do otwartego mieszkania, skąd zabrał zegarki, biżuterię, dokumenty oraz karty płatnicze.

Mieszkaniec Hawierzowa był już wcześniej karany za podobne przestępstwa w Polsce i w Czechach. Po tym, jak mężczyzna usłyszał zarzuty, sąd, na wniosek śledczych i prokuratora, postanowił o jego tymczasowym aresztowaniu na 3 miesiące. Za kradzież z włamaniem grozi mu do 10 lat więzienia.