Uwaga! Burze (komunikat RSO)

Sto lat filigranu z Cieszyna. Srebrna tradycja wciąż jest żywa

Sto lat filigranu z Cieszyna. Srebrna tradycja wciąż jest żywa

FOT. Powiat Cieszyn

Cienki drut, lutownica i dłonie, które nie mogą pozwolić sobie na pośpiech – tak powstują ozdoby cieszyńskiego stroju. Podczas jubileuszowego spotkania w Cieszynie przypomniano historię pracowni, w której od wieku przekazywana jest wiedza o jednym z najbardziej charakterystycznych rzemiosł Śląska Cieszyńskiego. Dla wielu rodzin filigran to nie tylko biżuteria, lecz także pamiątka po przodkach i znak przywiązania do regionu. Za srebrnymi hoczkami, kneflami czy napierśnikami stoją godziny pracy oraz doświadczenie kolejnych pokoleń złotników.

  • Srebrny drut wymaga pewnej ręki i cierpliwości
  • Rodzina Pieczonków przejęła warsztat po Franciszku Horaku
  • Z cieszyńskiej pracowni wyszły ozdoby dla ważnych osób

Srebrny drut wymaga pewnej ręki i cierpliwości

Cieszyński filigran powstaje z bardzo cienkich srebrnych drutów. Złotnik ręcznie je skręca, układa w ażurowe wzory, formuje i lutuje. Nawet niewielka ozdoba wymaga skupienia, bo jeden błąd może oznaczać konieczność rozpoczęcia części pracy od początku.

Nie ma tu miejsca na pośpiech. Jeden niewłaściwy ruch może zniweczyć wiele godzin pracy.

Tak mówił podczas jubileuszu Wiktor Pieczonka, nestor rodu zajmującego się złotnictwem. Podkreślał również, że ręczne wykonanie sprawia, iż nie powstają dwa całkowicie identyczne wyroby. Każdy z nich zachowuje ślad pracy konkretnego twórcy.

Sama technika filigranu znana jest od starożytności, ale cieszyńska odmiana zaczęła rozwijać się szczególnie mocno w XVIII wieku. Znaczenie miało położenie Cieszyna na szlakach handlowych oraz popularność miejscowego stroju, którego odświętny charakter podkreślały bogate srebrne zdobienia.

W XVIII i XIX wieku złotnictwo należało do najważniejszych rzemiosł w regionie. Pracownie działały w Cieszynie, Jabłonkowie i okolicznych miejscowościach, a ich wyroby trafiały do mieszkańców całego Śląska Cieszyńskiego. Z czasem takich zakładów zaczęło ubywać. Nauka zawodu trwała długo, a ręczna produkcja nie mogła konkurować szybkością i ceną z wyrobami seryjnymi.

Rodzina Pieczonków przejęła warsztat po Franciszku Horaku

Jubileuszowa pracownia rozpoczęła działalność sto lat temu za sprawą Franciszka Horaka. Później rzemiosło przejęły następne pokolenia. Obecnie tradycję kontynuują Wiktor Pieczonka, jego syn Marcin i wnuk Sławomir.

W zakładzie przy ulicy Wyższa Brama nadal stosowane są tradycyjne narzędzia oraz dawne sposoby pracy. Wiedza nie jest przekazywana wyłącznie z podręczników. Młodsze pokolenie poznaje zawód, obserwując starszych, ćwicząc pod ich okiem i stopniowo zdobywając samodzielność.

Dzięki temu filigran nie pozostał wyłącznie elementem muzealnych opowieści. Ozdoby nadal powstają, są używane podczas regionalnych uroczystości i trafiają do rodzin, zespołów artystycznych oraz instytucji. Dla osób kompletujących strój cieszyński oznacza to możliwość zamówienia przedmiotów wykonanych zgodnie z rzemieślniczą tradycją, a nie tylko sięgnięcia po seryjne zamienniki.

Z cieszyńskiej pracowni wyszły ozdoby dla ważnych osób

Dorobek pracowni nie ogranicza się do elementów stroju regionalnego. Wykonywano tam także wyroby przeznaczone dla kościołów, uczelni, samorządów oraz osób pełniących ważne funkcje publiczne.

Wśród najbardziej znanych realizacji znalazły się:

  • krzyż podarowany papieżowi Janowi Pawłowi II,
  • pas wykonany dla belgijskiej królowej Elżbiety,
  • korony przeznaczone dla figur Matki Bożej,
  • łańcuchy rektorskie, samorządowe i ceremonialne,
  • komplety biżuterii dla zespołów regionalnych „Mazowsze” i „Śląsk”.

Każdy z tych przedmiotów powstawał w Cieszynie, ale jego przeznaczenie wykraczało poza region. Wraz z formą i zdobieniem przekazywał także informację o miejscowym sposobie pracy oraz kulturze Śląska Cieszyńskiego.

O znaczeniu tej tradycji rozmawiano podczas spotkania w cieszyńskim ratuszu. Burmistrz Gabriela Staszkiewicz przypomniała, że wyroby rodziny Pieczonków są rozpoznawalne w Cieszynie i w całym regionie.

Od stu lat z ogromną pasją i kunsztem pielęgnują oni jedno z najcenniejszych rzemiosł naszego regionu – filigran cieszyński, przekazując tę wyjątkową sztukę z pokolenia na pokolenie – mówiła Gabriela Staszkiewicz.

Gratulacje przekazała również starosta cieszyńska Janina Żagan. Zwróciła uwagę, że ręczna praca zyskuje szczególną wartość w czasie dominacji masowej produkcji.

W świecie masowej produkcji szczególnie mocno doceniamy to, co powstaje powoli, ręcznie i z sercem. Każdy filigran jest inny. Każdy ma swoją historię – podkreśliła Janina Żagan.

Filigran pozostaje częścią stroju, rodzinnych pamiątek i regionalnych obrzędów. Obok sukni cieszyńskiej, gwary, muzyki oraz zwyczajów pomaga rozpoznać kulturową tożsamość regionu. Sto lat jednej pracowni pokazuje przy tym, że przetrwanie tak wymagającego rzemiosła zależy nie tylko od umiejętności złotników, lecz także od tego, czy kolejne pokolenia będą chciały te wyroby nosić, zamawiać i przekazywać dalej.

na podstawie: Starostwo w Cieszynie.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Powiat Cieszyn). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.